Adam Sikora

Author's posts

Na YouTube jest już Solniczka w baniaku!

Na portalu YouTube jest już kanał wideo mojego bloga. Będę tam umieszczał materiały wideo z nim powiązane. Nie znajdziecie tam produkcji formatu „Gwiezdnych Wojen” czy „Wielkiego Błękitu”, ale mam nadzieje, że strasznej nudy tam nie będzie. Na pewno będą tam materiały:
– ze zmagań z moim akwarium;
– materiały o innych zbiornikach lub miejscach związanych z akwarystyką morską

W razie nudy zapraszam na www.youtube.com/solniczkawbaniaku. Jest już dostępny pierwszy film z ogólnie dostępnego akwarium w Łódzkiej Manufakturze. Komentarz co do jakości zbiornika pozostawiam czytelnikom.

Permalink do tego artykułu: http://www.solniczkawbaniaku.pl/na-youtube-jest-juz-solniczka-w-baniaku/

http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js

Tego Państwo mogą jeszcze nie kupować!

Tego Państwo mogą jeszcze nie kupować!

Za parę dni Wielkanoc. Załatwiając różne sprawy na mieście postanowiłem wpaść do sklepu zoologicznego i dokonać zakupu pewnego drobiazgu. Sklep ten nie był tylko i wyłącznie akwarystyczny, posiadał działy dla psów, kotów, itp., itd. Jego zaletą chyba już dla mnie jedyną jest jego lokalizacja w centrum handlowym lub jak kto woli galerii handlowej. Ponieważ przymierzam się małymi kroczkami do zalania solanką zbiornika, temat jakości wody jest mi szczególnie w tych dniach bliski – szukałem testu na krzemiany. Testu oczywiście w sklepie nie było, na półce leżały testy na pH, NO2, PO4 i NH3.

Chodząc pomiędzy regałami byłem utajnionym świadkiem, przekazywania wiedzy przez arcymaga – sprzedawcę plebsowi sklepowemu czyli potencjalnym klientom. Plebsem była rodzina w składzie: mama, tata i około pięcioletnia córka. Za użyte sformułowania przepraszam strony konwersacji, zamiar miałem czysto literacki. Niniejsza dysputa Maga z Plebsem wyglądała mniej więcej następująco (M – Mag – sprzedawca, P – Plebs czyli klient):

P: No wie Pan, bo córka chciała jakąć rybkę w prezencie.

M: A co Ty lubisz? (zwrot do dziewczynki)

P: Córka nie wie co chce (odpowiedź mamy)

M: A ile Państwo chcą przeznaczyć na zakupy?

P: No nie wiem, jakieś 100 czy 200 złotych (odpowiedź taty)

M: To dla dziewczynki na początek może małe akwarium i jakąś złotą rybkę do tego!

P: A może być Nemo (wręcz krzyk, dziewczynki, połączony z uśmiechem od ucha do ucha u rodziców)?

M: No, ale takie akwarium morskie to jest drogie i poza tym nie mamy tego akurat w sklepie (zaskoczenie na twarzy)

P: To jednak niech to będzie ta złota rybka, najlepiej w kolorze czerwonym, bo się córce podobała (entuzjazm matki)

W między czasie dogadali się co do wyboru zbiornika, żwirku, roślinek, i rybki (pewnie budżet założony już dawno przekroczyli). Ja tymczasem chodziłem  pomiędzy regałami i udawałem, że czegoś szukam. Żaden sprzedawca do mnie nie podszedł (na szczęście), bo sporo ludzi było w sklepie, a obsługa takiej rodzinki dla sprzedawcy to nie przelewki. Pokręciłem się trochę i podszedłem do nich celowo, aby usłyszeć konwersacji ciąg dalszy.

M: No to jeszcze muszą Państwo brzęczyk do napowietrzania kupić, bo przy jednej rybce to filtr nie jest jeszcze potrzebny, wystarczy raz na tydzień wymienić jej wodę (sprzedawca ma coraz większy uśmiech na twarzy, a rodzice ręce pełne pakunków)

P: Wie Pan co? A musimy go kupić, bo on będzie córce hałasował w pokoju, a ona budzi się w nocy od każdego hałasu.

M: No jak brzęczyk być nie może i filtra Państwo nie chcą, to muszą Państwo kupić bojownika bo on może żyć bez powietrza…

Na tym skończyłem nasłuch w sklepie. Nie wiedziałem komu bardziej współczuć. Magowi z powodu niewiedzy, rodzince z powodu sytuacyjnej naiwności, czy bojownikowi z powodu pogorszenia sytuacji bytowej. Pomyślałem jednak, że najgorzej wyjdzie na tym bojownik. Życzyłem jej szczęścia, a sam żałowałem, że nie wzięli złotej rybki. Dlaczego? Bo mogła spełnić ojcu jedno życzenie jak to ze złota rybką bywa. Zgodnie z tym co w zasłyszanym kiedyś dowcipie, który jako podsumowanie zacytuje poniżej.

Wstaje rano chłop i wychodzi z chałupy. Patrzy, a u sąsiada przepiękne korty tenisowe, luksusowe samochody na podwórku i pełno letników. Biegnie do miego i się pyta:

– Sąsiad co tu się u Ciebie przez noc narobiło?

– No wiesz, na rybach byłem i złapałem złotą rybkę. I to co mam to dzięki temu, że spełniła moje życzenie. Jak chcesz to Ci ja pożyczę, to może spełni i Twoje.

Dał sąsiadowi złoto rybkę, a ten pobiegł do domu ze słoikiem. Naradził się z żoną i poprosił rybkę o górę złota. Nagle na jego chałupę spadła góra błota. Pobiegł więc zdenerwowany z powrotem do sąsiada.

– Ty? Co ty mi dałeś? Chciałem górę złota, a mam górę błota!

Na to sąsiad:

– Ty nie bądź taki mądry! Zabrałeś słoik i poleciałeś do domu, a ja chciałem Ci jeszcze powiedzieć, że ta złota rybka jest trochę głucha! Co ty myślisz, że ze mnie wielki miłośnik sportu i poprosiłem złotą rybkę o wielkiego tenisa…

Permalink do tego artykułu: http://www.solniczkawbaniaku.pl/tego-panstwo-moga-jeszcze-nie-kupowac/

http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js

Lot 1433 zezwalam na start

Lot 1433 zezwalam na start

Po miesięcznych dylematach odnośnie losów mojego akwarium słodkowodnego zapadła decyzja o zmianie wiary na słoną. Wierzę, że się uda. Oczywiście nie zrobię tego z dnia na dzień. Nie zamierzam się śpieszyć, bo w akwarystyce pośpiech to zły doradca. Przekonałem się o tym na własnej skórze. Szkoda fundować męczarnie dla życia w akwarium. Tak poza tym jest to moje postanowienie noworoczne.

Wiem co mówię, obecny słodki zbiornik kosztował mnie bardzo dużo emocjonalnie. Wynika to z tego, że jego zakładanie powierzyłem osobie z zewnątrz i zbytnio nie byłem zaangażowany z powodu wielu innych obowiązków w jego tworzenie. Po raz pierwszy w życiu nie zakładałem sam akwarium. „Pan Firma” zbiornik postawił, uruchomił, bzdur naopowiadał i zniknął. Ja pozostawiony  z akwarium o pojemności netto 1433 litry, zacząłem popełniać świadomie i nie świadomie błędy.

Permalink do tego artykułu: http://www.solniczkawbaniaku.pl/lot-1433-zezwalam-na-start/

http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js

Cisza przed burzą… czyli awaria w akwarium

Akwarium niczym pojawiła się awaria grzałki.

Akwarium niczym pojawiła się awaria grzałki.

Jest awaria w akwarium. Do całego zamieszania przyczyniły się dwa epizody w funkcjonowaniu mojego słodkowodnego akwarium. Zapewne negatywne skutki tych epizodów spowodowały zgony zwierzaków w moim baniaku, z tego powodu jest mi niezmiernie smutno. Pierwszy epizod spowodowany był przez awarię grzałki umieszczonej w moim sump’ie. Posiadam grzałkę o mocy 500W produkcji AquaMedic (Titanium heater). Zgodnie z tym co podał dystrybutor w informacji na swojej sklepu internetowego (www.sklep.aquamedic.pl), grzałka ta jest przeznaczona do zbiorników o wielkości 1500-2000 litrów. Jej zaletą jest korpus wykonany z metalu odpornego na działanie wody słonej, oraz wbudowany czujnik przegrzania wyłączający grzałkę w przypadku np. braku wody w akwarium. Jednak to co zostało napisane przez producenta o zalecanym litrażu wydaje mi się, że zostało niedoszacowane. Grzałka po prostu jest za słaba do mojego zbiornika i strasznie wolno dogrzewa zbiornik. Podsumowując – nie przepracowała pełnych dwóch lat w moim zbiorniku. Zdarza się będę musiał znaleźć inne rozwiązanie, które zapobiegnie takiemu kryzysowi w przyszłości.

Skutkiem awarii, było obniżenie się temperatury w akwarium z 25°C do około 19°C. Temperatura w pomieszczeniu w którym znajduje się zbiornik jest w godzinach 20.00-6.00 ustawiona przez komputer na poziomie 19°C, ponieważ nie przebywają w nim ludzie i nie ma konieczności utrzymywania jej na wyższym poziomie. Zbiornik przy uszkodzonej grzałce już nie miał możliwości kompensaty obniżenia temperatury zewnętrznej. Drugi epizod, który spowodował ten stan był troszeczkę innej natury. Zbiornik ten ma zainstalowany system ciągłej podmiany wody w ilości około 20 litrów na dobę. Takie były założenia przy budowie zbiornika. Zbiornik ma doprowadzoną wodę i odprowadzenie bezpośrednie do kanalizacji. Ponieważ woda dochodząca do filtra z miejskiego wodociągu w miesiącach zimowych ma około 6°C, to stało się oczywiste co się stanie dalej.

Akwarium wychładzało się przez maksymalnie 9 dni. nie jestem w stanie stwierdzić, kiedy to się stało, bo wyjechałem na ferie zimowe. Po powrocie, pierwszy odruch to oczywiście sprawdzenie akwarium i tu oczywiście pierwszy szok. Woda w baniaku miała 12°c. Pojedyncze ryby i wszystkie krewetki, ślimaki przeżyły. Rośliny zrobiły się brunatne i przezroczyste. Tragedia jednym słowem. Szybkie czyszczenie i dogrzanie wody w sumpie za pomocą grzałki kuchennej. W ciągu doby udało mi się podciągnąć temperaturę do 22°C-23°C.

Permalink do tego artykułu: http://www.solniczkawbaniaku.pl/cisza-przed-burza-awaria-akwarium/